24.08.2019
Strona główna Kraje Hiszpania Trzy najlepsze rzeczy, które spotkały nas w Kraju Basków

Trzy najlepsze rzeczy, które spotkały nas w Kraju Basków

O Kraju Basków mówi się, że mają tam prawdopodobnie najlepszą kuchnię na świecie, że Donostia to raj dla podniebienia. No skoro tak, to przecież nie mogliśmy przejść obok tego obojętnie! Pojechaliśmy do San Sebastian i bardzo sumiennie sprawdzaliśmy ofertę barów. I winnic. Wszak w jedzeniu i piciu jesteśmy ekspertami! Nasza waga na nasz widok po powrocie uciekła z krzykiem – co oznacza, że pracowaliśmy z sukcesem. Podczas testów wyłoniło się trzech zwycięzców, których mamy przyjemność państwu dziś zaprezentować. Te trzy miejsca w Kraju Basków zrobiły na nas największe wrażenie! I pamiętajcie, że miejsca tworzą przede wszystkim ludzie 🙂

Bar Sport za całokształt

Dziś możemy z czystym sumieniem stwierdzić: w knajpach San Sebastian płacimy nie tylko za jedzenie, ale także za przedstawienie, cały teatr, który odbywa się za barem. A w Barze Sport grają doskonale! Miejsce, jak większość, jest małe, ciasne, niepozorne: bar po prawej, po lewej trzy stoliki na krzyż. Ale kiedy idziesz ulicą, a w jednym miejscu kłębi się tłum, to znaczy tylko jedno: tu karmią dobrze, tu warto się zatrzymać. Przepychamy się więc przez stojących w drzwiach tych, którzy albo się nie zmieścili do środka, albo już z niego wyszli z kieliszkami w dłoniach, albo palą (a w Hiszpanii palą wszyscy). Wejście do środka to pierwszy sukces, drugi będzie, jak uda się dostać do baru, bo na stolik to w ogóle nie ma co liczyć. Zresztą przy stoliku nie jest tak fajnie 🙂 W Barze Sport dostałam oczopląsu rozbieżnego, bo usiłowałam naraz patrzeć na wystawione pintxos i na barmanów, którzy obsługiwali jednocześnie kilkadziesiąt osób i pamiętali, co kto zamówił. A do tego mieli czas i siłę na wygłupy w stylu lanie wina do kieliszków zza głowy bez patrzenia 😉 Tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć. To było pierwsze miejsce, które pokochaliśmy za atmosferę i do którego wracaliśmy popatrzeć na barmanów.

Zjedliśmy tam 6 pinxtos (czyli przekąsek po baskijsku, to trochę inne tapas), wypiliśmy po kieliszku txakoli (miejscowego wina) i czerwonego wina rioja. Najsłabiej wypadł jeżowiec (to nie nasze smaki), najlepiej bagietki z serem, konfiturami i jamón oraz z pomidorem, jamón i grzybami. O matko, jakie to było dobre! 😀

Bar Sport, Fermin Calbeton Kalea, 10, San Sebastian, FB

Gdzie to jest?

Bar Sport znajduje się na starym mieście (Parte Vieja)

Najlepsze pinxtos i rioja :)
Najlepsze pinxtos i rioja 🙂

Naleśnik z nadzieniem z kraba i jeżowiec
Naleśnik z nadzieniem z kraba i jeżowiec

Kanapka z rybkami i z kaszanką, obie super :)
Kanapka z rybkami (wariacja na temat “matrimonio”) i druga z kaszanką (morcilla), obie super 🙂

Bar Sport. Przy barze tłum ze szklaneczkami i talerzykami
Bar Sport. Przy barze tłum ze szklaneczkami i talerzykami

Kraj Basków - typowy widok: tłumek ludzi przed barem
Przed barem – jeszcze jest całkiem luźno 🙂

Bare Bare za ostrygi i wątróbkę

Trafiliśmy do Bare Bare ostatniego dnia pobytu w San Sebastian i bardzo dobrze, bo gdybyśmy trafili wcześniej, to już nie poszlibyśmy gdzie indziej. Tłumów jakichś specjalnych nie było, trochę ludzi w środku, głównie przy stolikach, ale coś nas wciągnęło. Teraz już wiemy, co. Doskonała kuchnia!

Wilczy zastanawiał się dłuższą chwilę, nim zażyczył sobie pintxo foie, czyli wątróbkę. Ja nie zastanawiałam się ani sekundy. Zobaczyłam ostrygi. Nie były dla mnie nowością, ale nie były też przysmakiem, ot takie tam ślimory. Ale nie mogłam oderwać od nich wzroku i nie było w ogóle mowy, żebym wzięła coś innego. Wątróbkę przyniesiono na gorąco, ostrygę na lodzie, Wilczy zaczął się zachwycać po pierwszym kęsie i zastanawiałam się, o co mu chodzi, no wątróbka jak wątróbka przecież. Za to moja ostryga!… Pokropiona cytrynką, z wodą morską, o matko, to był absolutny orgazm kulinarny, w życiu nie jadłam czegoś tak pysznego, wylizałam muszlę!!!… Wilczy przestał jeść swoją wątróbkę i przyglądając mi się podejrzliwie zapytał, czy chcę kawałek. No ostatecznie mogę chcieć, ale przecież i tak już nic lepszego mnie w życiu nie czeka, spróbowałam. I to był orgazm wielokrotny, wątróbka co prawda nie przyćmiła ostrygi, ale ulokowała się na podium razem z nią. Mięciutka, rozpływająca się w ustach, cudownie słodka, nie wiem, jak ją zrobili, ale była genialna!

Wilczy na drugie zamówił jeszcze dwie ostrygi… Kochamy Kraj Basków! 😉

Potem wzięliśmy jeszcze jakieś inne pintxosy, ale nic nie przebiło wątróbki i ostryg 😀

Bare Bare, Portu Kalea, 7, San Sebastian, WWW

Gdzie to jest?

Bare Bare także jest na starym mieście

Absolutny hit – wątróbka!
Absolutny hit – wątróbka!

Drugi absolutny hit – ostryga!
Drugi absolutny hit – ostryga!

Pintxo solomillo – polędwica wieprzowa

Pintxo atun rojo – czerwony tuńczyk

Kraj Basków - dogadasz się po angielsku i po hiszpańsku
Da się dogadać? Z Hiszpanami – zawsze!

Winnica Aizpurua za prywatną degustację wina

Gorąco. Dziki upał, szczególnie na asfalcie. A jeszcze niedawno było 8 stopni. Targamy plecak z kurtkami pod górkę z nadzieją, że u kresu drogi dostaniemy coś do picia. Czyli eksplorujemy na piechotę piękne, zielone okolice Getarii.

Getaria nam się wzięła głównie z filmu “Jak zostać Baskiem”, który był kręcony w tej okolicy (do Zumai też pojechaliśmy :D). A kiedy okazało się, że okolica słynie z winnic i jest ich tu kilka w zasięgu spaceru, nie było się nad czym zastanawiać. Co prawda wiedzieliśmy, że powinniśmy się na degustację wcześniej umówić, ale jakoś nie poczyniliśmy konkretnych planów, więc na podbój winnic ruszyliśmy w ciemno.

Pierwsza winnica nas nie chciała, ale uznaliśmy, że do drugiej – Aizpurua właśnie – jest na tyle blisko, że możemy tam jeszcze dojść. Pomimo upału. W połowie wędrówki trochę mieliśmy dość, ale stwierdziliśmy, że już blisko, przypomnieliśmy sobie naszą Camino de Santiago i poczłapaliśmy dalej. Doszliśmy do rozwidlenia dróg. Na tej pod górkę leżał spory pies, wybraliśmy więc tę w dół. Obie kończyły się przy zabudowaniach winnicy. Na końcu naszej drogi stało coś w rodzaju wielkiego garażu z otwartymi wrotami, a w podłodze grzebał jakiś człowiek w ubraniu roboczym. Nie wyglądał na kogoś, kto nas oprowadzi po włościach, ale szliśmy taki kawał, to przynajmniej spróbujmy. Jak już ustaliliśmy język porozumiewania się (hiszpański oczywiście), pan machnął na nas ręką i zaprowadził nas do innego garażu. W jednym z pomieszczeń, przez które przechodziliśmy, zgarnął kieliszki z suszarki, wprowadził nas do drugiego – z ogromnymi tankami z winem. Każdy tank miał, rzecz jasna, kranik. Pan podszedł do pierwszego i nalał nam wina.

Po upalnej wędrówce pod górkę chłodne wino smakowało wyśmienicie. Wypiliśmy, zachwycając się i ciesząc się jak dzieci.

Pan nalał z drugiego kranika.

Potem z trzeciego, czwartego, po kolei, aż mu się kraniki skończyły 😉 W międzyczasie trochę nam poopowiadał o tym, co pijemy: które wino jest młodsze, które leżakuje dłużej, że wszystkie są z tych samych winogron. Na koniec dostaliśmy wino z serii limitowanej, najlepsze, najdelikatniejsze – to było Txakoli Aialle. Ale wszystko, czego próbowaliśmy, było genialne 🙂

Wyszliśmy stamtąd zachwyceni i z szerokimi uśmiechami. Może nie była to najlepiej opracowana degustacja świata, nie dowiedzieliśmy się nic o procesie produkcji wina, nie zobaczyliśmy urządzeń, no i nie wiemy, co dokładnie piliśmy, ale dla nas to były wspaniałe chwile z człowiekiem, który zostawił swoją robotę, żeby napoić turystów. I to za darmo.

Zgadnijcie, jakiej marki wino kupiliśmy na lotnisku, wracając do domu? 😉

Bodega Txakoli Aizpurua, San Prudentzio Auzoa Auzoa, 36, Getaria, WWW

Gdzie to jest?

Do Bodegi Txakoli Aizpurua wiedzie droga z centrum Getarii. Jeśli chcesz iść tam na piechotę, polecamy schody ruchome i windę w miasteczku 🙂

Wilczy nalewa samodzielnie wino z tanka. Txakoli należy napowietrzyć:

Z tych tanków próbowaliśmy na początku zwiedzania 😉

Wilczy podziwia. Tu się mieści naprawdę dużo wina!

Część produkcji winnicy

Kraj Basków - winnice, gdzie powstaje wino txakoli (txakolina)
Aizpurua. Gościnne miejsce 🙂

(maj 2019 r.)

Od lat rezerwujemy noclegi korzystając z serwisu Booking.com. Jeśli zdecydujesz się zarezerwować swój nocleg poprzez nasz link – dostaniesz zwrot w wysokości 50 zł 🙂 Wystarczy kliknąć!

Odpowiedz

Skomentuj
Podaj swoje imię

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

psyche&Wilczy

Jak się spotkali? Przypadkiem, jak wszyscy. Jak się zwali? Na co wam ta wiadomość? Skąd przybywali? Z najbliższego miejsca. Dokąd dążyli? Alboż kto wie, dokąd dąży?

Denis Diderot "Kubuś Fatalista i jego pan"

Najchętniej czytane

Walencja bardzo pozytywnie zaskoczyła nas kulinarnie. Tam po prostu wszystko, czego spróbowaliśmy, było smaczne! Bez względu na to czy jedliśmy w polecanej restauracji, czy...
Co zabieramy ze sobą na kilkudniowy city break? Wiemy, że będziemy chodzić kilka dni po mieście, nierzadko nosząc ze sobą cały bagaż. Jeździ też...
Filtry Warszawskie to zespół filtrów do uzdatniania wody dla mieszkańców Warszawy. Zaprojektowane zostały jeszcze w XIX wieku przez angielskiego inżyniera Williama Lindleya. Uruchomiono je...
Baza nurkowa nad jeziorem Białym Jezioro Białe koło Gostynina jest dobrze znane płetwonurkom z centralnej Polski. Z Łodzi jest tu raptem 110 km, z Warszawy o...
Azory to nie tylko piękne widoki, fantastyczna przyroda i zmienna pogoda. Azory to przede wszystkim jedzenie! I to jakie! 🙂 Zawsze wychodzimy z założenia,...

Zyskaj 50 zł!


Od lat rezerwujemy noclegi korzystając z serwisu Booking.com. Jeśli zdecydujesz się zarezerwować swój nocleg poprzez nasz link – dostaniesz zwrot w wysokości 50 zł 🙂 Wystarczy kliknąć!