Error decoding the Instagram API json

Podróże

Kilka dni w Barcelonie i… wulkan

Część pierwsza - wszelkie znaki na niebie i ziemi... Rozpijając łapczywie urodzinowy alkohol Rudej, doszliśmy do wniosku, że może by tak gdzieś pojechać. A właściwie nawet polecieć. Bo możliwe, ze...

Rowerowy Bornholm, 2009 r.

Heja hej, gdzie Cykelvej! - czyli bardzo szybka, krótka i intensywna wycieczka na Bornholm z rowerami. W niecałe dwa dni ponad 100 km w nogach - daliśmy radę :)...

Rejs pod hasłem “Zabić Harpa!”, Grecja, 2009 r.

Wreszcie jest! Relacja z rejsu, podczas którego Harp ciągle umykał mordercom 🙂 Wiało i bujało, "już nie wrócę na morze" i tak dalej...;) A kto lubi śpiewać, zapraszamy do...

Kanada, British Columbia, 2008 r.

Rozszalała przyroda w ilościach i kolorach przekraczających zdolność pojmowania. Wszystko ogromne: ocean, góry, lasy i przestrzenie, drwiące z małego człowieczka, machającego łapkami gdzieś u podnóża. Do tego Pale Ale,...

Rejs wysokogórski, Grecja, 2008 r.

Zrolowana Grecja, czyli rejs wysokogórski – planowany od niemal roku – za nami 🙂 Będę się powtarzać: Grecja jest smaczna 🙂 Grecja jest niebieska 🙂 I całkowicie odmienna od...

Egipt, kurs nurkowania, 2007 r.

Postanowiliśmy wrócić do Egiptu, do kolorów Morza Czerwonego. A żeby nie marnować czasu - pojechaliśmy na kurs nurkowania 🙂 Prócz certyfikatów przywieźliśmy jedno wrażenie: Egipt się cywilizuje 🙂 Wrócimy...

Rejs Chorwacja INACZEJ, 2007 r.

Bussiness class w autokarze, hektolitry wina domačego, codziennie delfiny, zmienna pogoda, wiatr do 8B, gorące słońce i strugi deszczu, rybna plata i lody oraz zacieśnianie więzi międzynarodowych – a...

Rejs Pogorią dookoła Półwyspu Iberyjskiego, 2006 r.

Długo planowany rejs Pogorią doszedł wreszcie do skutku! Startowaliśmy z Lizbony, zakończyliśmy w Barcelonie, a po drodze były i sztormy, i burze, i plaża, i delfiny, i uciechy portowe......

Egipt, Hurghada, 2002 r.

Pierwszy wspólny kontakt z bardzo kolorowym podwodnym światem. Poza tym przez połowę wyjazdu psyche narzekała, że chce do Grecji, a Wilczego stresowali uliczni sprzedawcy. Potem jakoś się przyzwyczailiśmy, choć...

Jak się spotkali? Przypadkiem, jak wszyscy. Jak się zwali? Na co wam ta wiadomość? Skąd przybywali? Z najbliższego miejsca. Dokąd dążyli? Alboż kto wie, dokąd dąży?

Denis Diderot "Kubuś Fatalista i jego pan"

Newsletter

.

Najchętniej czytane