14.11.2019
Strona główna Kraje Polska Obiekt Alfa. Widzieliśmy tajne laboratorium wojskowe

Obiekt Alfa. Widzieliśmy tajne laboratorium wojskowe

W pokoju badawczym, zwanym dla niepoznaki lekarskim, wisi tabliczka “Palenie wzbronione”. Pod tabliczką stoi wielka popielnica z luksfery, pełna niedopałków. Wentylacja radzi sobie z dymem na szczęście całkiem nieźle. Na biurkach leżą kalkulatory, suwaki logarytmiczne, stoi maszyna do pisania. Na ścianie – mapa Polski. Na półkach, obok literatury fachowej i technicznej, “Dzieła wybrane” Lenina i “Zarys moralności socjalistycznej”. Nad nimi – nagrody za długoletnią służbę.

W laboratoriach w pełnym skupieniu pracuje 5-6 osób. Patrzą przez szybkę na oświetlone dygestorium, w którym znajdują się substancje niebezpieczne. Potrzebują ciszy i spokoju, są absolutną elitą wojskowych naukowców i są naprawdę wiele warci, jak również sowicie wynagradzani.

Za żelbetonową ścianą pokoju lekarskiego mieści się dyspozytornia. To tu jest serce Obiektu Alfa, tu w wygodnym fotelu przy stoliku do kawy siedział szef. Stąd można było kierować wszystkim: zamykać i otwierać śluzy, sterować zasilaniem zwykłym i awaryjnym, systemami wentylacyjnymi, oświetleniem, ściekami. Mieściła się tu centralka interkomu i podgląd oraz tablica ręcznego sterowania trzema kamerami monitoringu. Ale najważniejsze były urządzenia pomiarowe. Aparatura działała cały czas i monitorowała stan na zewnątrz bunkra, między innymi promieniowanie.

Jest kwiecień 1986 roku, na zewnątrz obiektu trawka się zieleni i ćwierkają ptaszki. Nic się nie dzieje, zagrożenie nie istnieje, prace badawcze toczą się swoim tempem, a obsługa bunkra, która akurat nie ma nic do roboty, pije kawę i pali papierosy.

Nagle!… Zwykły biurowy szum przerywa trzeszczenie dozymetru. Promieniowanie! Panowie pułkownikowie podrywają się z foteli i patrzą na aparat. Promieniowanie? Teraz? Tutaj, w centrum Polski? Skąd?!?… Nie, to niemożliwe. Absolutnie niemożliwe. No bo skąd?

Ale maszynka trzeszczy i nie chce przestać, a rejestrator w postaci drukarki zapisuje wyniki na taśmie.

– Musiał się popsuć, skubany – komentują wojskowi i wyłączają urządzenie z prądu. Wraca cudowna cisza i spokój. Na zewnątrz ptaszki ćwierkają… i rośnie promieniowanie, bo dozymetr właśnie zarejestrował skutki wybuchu reaktora w Czarnobylu.

Obiekt Alfa - rząd drzwi pancernych
Wejście przez kilka śluz

Fotele dyrektorskie

Dyspozytornia. Sterowanie wszystkimi systemami w obiekcie

Zakaz palenia co prawda wisiał, ale kto by się tam przejmował 😉

Obiekt Alfa - wystrój z czasów głębokiego PRL-u
Pokój badawczy

Najważniejsze, to aby wszędzie było blisko do popielniczki 😉

Pokój lekarski

Obiekt Alfa - kuchnia z wyposażeniem z czasów PRL-u
Kuchnia oczywiście też była

Każdy miał swoją półkę w szafkach kuchennych

Czym jest Obiekt Alfa?

Jeszcze w czasie wojny powstał w Polsce wojskowy instytut badawczy pod nazwą Laboratorium Sanitarno-Epidemiologiczne. Po wielu zmianach w 1960 r. przekształcono go w Wojskowy Instytut Higieny i Epidemiologii. W roku 1977 w ramach WIHE oddano do użytku tajemniczy Obiekt Alfa. Było to laboratorium wojskowe III klasy bezpieczeństwa biologicznego i chemicznego, czyli o najwyższym poziomie zabezpieczenia na świecie zgodnie z ówczesnymi standardami. Najprościej mówiąc, był to doskonale zabezpieczony bunkier, zbudowany tak, aby nic nie dostało się do środka i aby nic nie wydostało się na zewnątrz. Składał się z pomieszczeń biurowych, dekontaminacyjnych i laboratoriów. Był wyposażony w wieloetapową wentylację, miał własne ujęcie wody i w razie potrzeby można go było hermetycznie zamknąć. Pracowano tu nad metodami zabezpieczania się przed różnego rodzaju szkodliwymi substancjami (m.in. wąglik, sarin, dżuma itd.), opracowywano metody odkażania, ale też tworzono systemy wentylacji, chłodzenia czy termowizyjne. Badania prowadzono także na ludziach – ochotnikach. Obiekt Alfa działał do 2008 roku, ale nigdy tak naprawdę nie sprawdzono, czy te wszystkie systemy zabezpieczające rzeczywiście działają, bo nigdy nie było takiej potrzeby. Od 2016 roku jako Muzeum Zimnej Wojny jest udostępniony do zwiedzania. Dzięki temu możemy poznać jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic PRL-u.

Bunkier był doskonale zakamuflowany. Przykryty ziemią, porośnięty trawą, niewidoczny z góry, a z boku wyglądający jak jakiś zapyziały magazynek z drewnianymi, zniszczonymi drzwiami. Dopiero za nimi okazywało się, że następne drzwi są już stalowe, hermetyczne, ognioodporne i otwierane elektrycznie z dyspozytorni. A za nimi jeszcze kilka komór z takimi samymi zabezpieczeniami. Osoba, chcąca wejść do środka, była identyfikowana przez kamery, musiała wyspowiadać się przez interkom, kim jest i w jakim celu przyszła, i dopiero po sprawdzeniu jej danych, odblokowywano kolejne drzwi. No chyba że był to okres zagrożenia. Wtedy było więcej atrakcji: wejście do budynku było możliwe wyłącznie w odzieży ochronnej i maskach. Najpierw takiego delikwenta wietrzono w jednej z komór, potem sprawdzano, czy i czym jest skażony i jeśli był – musiał przejść pełny proces dekontaminacyjny: pięć pomieszczeń, w których pozbywano się zagrożeń chemicznych i biologicznych. W razie jakiejś awarii każdą z tych komór można było hermetycznie zamknąć, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się ewentualnego zagrożenia wewnątrz obiektu. No łatwo nie było.

Tak wyglądają drzwi między śluzami

Przykład odzieży ochronnej

Mierniki

Maski

Aparatura do produkowania własnego powietrza

Obiekt Alfa - pancerne drzei zamykane na zasuwę
Wyjście z tunelu dekontaminacyjnego

Laboratorium

Ale Obiekt Alfa to przede wszystkim laboratorium. Składało się z kilku pomieszczeń, w których badano niebezpieczne substancje i starano się odkryć, jak je zneutralizować. Na ówczesne czasy było to jedno z najnowocześniejszych laboratoriów w Europie. Wyposażone w wyciągi, szyby ochronne, lekko nachyloną podłogę z kratką odpływową i prysznice dekontaminacyjne dla ludzi w razie awarii. Każde z tych pomieszczeń można było zamknąć hermetycznie. Praca była bardzo odpowiedzialna i zaszczytna, ale też bardzo niebezpieczna.

Wszystkie instalacje to cuda ówczesnej techniki, nierzadko zaprojektowane przez naukowców pracujących właśnie w obiekcie. Dziś to zabytki techniki. Ale syrena alarmowa – wierzcie mi – nadal działa 🙂

Obiekt Alfa to 48 pomieszczeń. Podczas zwiedzania zobaczycie większość z nich. Obejrzycie na własne oczy, jak wyglądały procedury wchodzenia i dekontaminacji. Dowiecie się, w jaki sposób odkażano ludzi w komorach i jak na to reagowali. Czym charakteryzowały się poszczególne okresy zagrożenia? Jak długo obiekt mógł być hermetycznie zamknięty? Jak ludzie znosili zamknięcie, jak funkcjonowali? Czy bunkier rzeczywiście był tak doskonale zabezpieczony, jak planowano? Czy wytrzymałby atak atomowy? Jaką rolę odgrywali w nim nasi przyjaciele zza wschodniej granicy? Czy urządzenia, które są w bunkrze, nadal działają? Jak wyglądała i funkcjonowała kuchnia i gabinet lekarski? I wreszcie – co z Obiektami Beta i Gamma?

Laboratorium do badania skażenia

Odczynniki do badań

W laboratorium

Jedno ze stanowisk laboratoryjnych. Bardzo niewiele osób miało tu dostęp

Najniebezpieczniejsze badania działy się za tymi drzwiami

Wejście do laboratoriów

Wyłącznik główny laboratorium

Informacje praktyczne

O wszystkim dowiecie się podczas wycieczki z przewodnikiem (bilet normalny – 25 zł). Wycieczki odbywają się w soboty. Ze względu na położenie obiektu na terenie wojskowym (przy ulicy Kozielskiej w Warszawie) wstęp trzeba wcześniej zarezerwować na stronie www.

Obiekt nie jest dostępny dla osób niepełnosprawnych ruchowo (schody, progi, śluzy). W środku bywa ciasno. Jest za to niezła wentylacja i chłodek, latem przyda się bluza.

W Obiekcie Alfa

Gdzie to jest?

Obiekt Alfa znajduje się na terenie Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii. Przed bramą jest nieduży parking na kilka samochodów.

(maj 2019 r.)

Odpowiedz

Skomentuj
Podaj swoje imię

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

psyche&Wilczy

Jak się spotkali? Przypadkiem, jak wszyscy. Jak się zwali? Na co wam ta wiadomość? Skąd przybywali? Z najbliższego miejsca. Dokąd dążyli? Alboż kto wie, dokąd dąży?

Denis Diderot "Kubuś Fatalista i jego pan"

Najchętniej czytane

To był wyjątkowy weekend. Pomimo kończącego się października całkiem mocno przygrzewało słoneczko. Dwór Mościbrody otaczały kolory złotej jesieni. Warunki były idealne. Idealne do produkcji...
Lotnisko Glasgow, Szkocja wrzesień 2019 r.  W plecaku, właśnie nadanym na lotnisku w Glasgow do Polski, wesoło chlupocze sobie malutka, dość niecodzienna butelka whisky. Niecodzienna, bo...
Azory to nie tylko piękne widoki, fantastyczna przyroda i zmienna pogoda. Azory to przede wszystkim jedzenie! I to jakie! 🙂 Zawsze wychodzimy z założenia,...
Walencja bardzo pozytywnie zaskoczyła nas kulinarnie. Tam po prostu wszystko, czego spróbowaliśmy, było smaczne! Bez względu na to czy jedliśmy w polecanej restauracji, czy...
Azory? To portugalski archipelag na środku Oceanu Atlantyckiego. Wyspy to czubki wulkanów, nadal działających. Są tu i kaldery (jeziora wulkaniczne), i gorące źródła, a także...