27.02.2020
Strona główna Inspiracje Testowanie sprzętu nurkowego, Giewartów

Testowanie sprzętu nurkowego, Giewartów

Baza Podwodniak w Giewartowie

Z Warszawy do Giewartowa jest 260 km. Niemal cała trasa wiedzie autostradą, dojazd więc jest naprawdę prosty i przyjemny. Ekipa z zaprzyjaźnionego Centrum Nurkowego Nurkersi z Łodzi ma jeszcze bliżej. A że w kupie raźniej…;) Zamówiony sprzęt nówka sztuka zdążył przyjechać przed weekendem. Dołączyliśmy do Nurkersów i ruszyliśmy do Giewartowa na pierwsze moczenie skrzydła i automatu.

A na miejscu, w bazie Podwodniak, czekają na nas domki letniskowe (każdy pokój jest zamykany i wyposażony w łazienkę z prysznicem), wiaty ze stołami do montowania sprzętu i miękkimi kanapami (ale dobrze jest odpocząć po nurkowaniu ;), świetlica z lodówkami (do mrożenia czegoś na wieczór) i w pełni wyposażoną kuchnią. Na terenie ośrodka jest miejsce na ognisko, w bazie można także rozstawić namioty i korzystać z ogólnodostępnej łazienki z prysznicami. Zwierzątka są akceptowane, chociaż pieski powinny być jednak na smyczy.

W bazie Nemo w Giewartowie
W bazie Podwodniak w Giewartowie

Nurkujemy w jeziorze Powidzkim. Aby dojść do wody, trzeba przejść przez plażę, na której w słoneczne dni kłębi się tłum plażowiczów. Czasami jest to długa i kręta droga 🙂 Wejście do jeziora jest płytkie, trzeba iść dłuuuuugo, sprzęt zaczyna już ciążyć, a tu woda dopiero po kolana. Przejrzysta woda i piękne (piaseczek!) dno sprawiają, że amatorów kąpieli także jest wielu, trzeba uważać. A jak już głębokość przestanie być nikczemna, na drodze do szczęścia stają nam rowery wodne. Sterowanie rowerem do łatwych nie należy, zdarza się przejechanie po nurku, usiłującym założyć płetwy…;)

Ale w końcu udaje się jednak zanurzyć i już można mieć w odwłoku wszystkie powierzchniowe przeszkadzajki. A pod wodą? Wizura jest, jak bogowie dadzą (rzadko dają ;), za to jest mnóstwo atrakcji. Głównie kilometry poręczówek 😀 No, ale każda gdzieś prowadzi. Mamy więc platformy, niektóre z dodatkowymi dobrami w postaci wanny, muszli klozetowej albo choinki (z bombką!). Jest pralka – duża rzecz 🙂 Są opony, dużo opon poustawianych w różnych konfiguracjach. Jest bar, stanowisko komputerowe, drzewa, narty a także WRAK. Nie udało nam się zobaczyć wraku, ale na planie nurkowiska narysowany jest czteromasztowy pełnomorski żaglowiec 😀 😀 😀 Gdzieś dalej, nieco w prawo, są podobno samochody i żaglówki (tym razem normalnej wielkości ;). Cierpliwi i ci, którym wstydliwa wizura nie przeszkadza, mają co robić.

Wynurzając się trzeba uważać, żeby nie zrobić tego pod jakimś obiektem pływającym (żywym lub martwym ;). Potem już tylko krótka symbioza z kąpielisko-portem:
– Ryby są?
– Są! Okonie. Duże. I jeden szczupak. Też konkret.
– O, płetwonurki!
– Wodniki szuwarki…

Slalom do bazy, ściąganie sprzętu, wymiana wrażeń… Obok jest prysznic, można sprzęt opłukać z piachu. Pod świetlicą jest sprężarkownia i już można planować następnego nura 🙂

W przerwie między nurkowaniami trzeba się posilić. Całkiem niedaleko bazy mieści się spory, samoobsługowy sklep spożywczo-przemysłowy, nieźle zaopatrzony. A jeśli macie ochotę na rybkę, to polecamy smażalnię, która mieści się znacznie bliżej niż sklep – na ulicy Kwiatowej 🙂 Mają pysznego miętusa z patelni 🙂

Marzy nam się, aby wszystkie wraki tak wyglądały :)
Marzy nam się, aby wszystkie wraki tak wyglądały 🙂

Stoły w bazie. Są też kanapy :)
Stoły w bazie. Są też kanapy 🙂

Maskotka bazy :)
Maskotka bazy 🙂

SPRZĘT

Skrzydło XDEEP Ghost

Nowe, piękne skrzydło GHOST w pełni zasługuje na uwagę. O testach GHOSTA pisałam już wcześniej, teraz doczekałam się swojego egzemplarza. Najważniejszą zmianą w nim była… pomarańczowa płyta 🙂 Teraz nie ma szans pomylić go z żadnym innym 🙂 Nadal jestem nim zachwycona. Ponieważ generalnie lecę na głowę, dokupiliśmy dodatkowe kieszenie biodrowe na balast. Okazało się, że to wystarczyło: więcej ołowiu na biodra, mniej na pas i wyważona jestem idealnie (czyli tonę poziomo ;))). Dobrze dopasowane pasy przytrzymują skrzydło przy ciele i nie ma znanego z jacketu odstawania i pływania osobnymi ścieżkami. D-ringi pomagają umocować dodatkowy sprzęt. Jedynie inflator wydał mi się nieco krótki, ale ponieważ pod wodą łatwiej mi korzystać z zaworu upustowego w okolicach biodra, to nie stanowi to większego problemu. A przy zanurzaniu inflator daje radę 🙂 Tym bardziej, że w wodzie zmniejszają się opory pianki…

W wodzie skrzydło zachowuje się pięknie. Dodawanie i upuszczanie powietrza działa bezbłędnie i łatwo. Przekręcanie się na bok czy na plecy nie powoduje nadmiernego ciągnięcia i nie utrudnia pływania. Mimo niewielkich rozmiarów worka, nurek jest utrzymywany na powierzchni bez problemu.

A piękna, ażurowa, pomarańczowa płyta sprawia, że jest niepowtarzalne 😉

Piękny pomarańczowy Ghost :)
Piękny pomarańczowy Ghost 🙂

Tu w duecie z Zeosem.
Tu w duecie z Zeosem.

Automat Aqualung Core Supreme ACD

W moje ręce wpadł także nowy automat Aqualung Core Supreme ACD na zimne wody. Taki ładny, błyszczący, czyściutki…;) Poszedł się zamoczyć razem ze skrzydłem.

Co prawda niespecjalnie testowałam go w zimnych wodach (sama lubię ciepłe ;p), ale za to posprawdzałam, jak działa w różnych ustawieniach. Automatu i ludzika.

Jeśli przepływ powietrza ustawiony jest na lekki, automat lubi się wzbudzać w wodzie (Wilczy mamrocze z boku, że to się nazywa “kontrola efektu Venturiego”). Ale ustawienie przeciwne wcale nie utrudnia oddychania, więc nie ma problemu.

W każdej pozycji nurka automat działa jednakowo komfortowo, poza jedną: dokładnie na wznak. Wtedy automat działa trochę trudniej i z wyczuwalnymi oporami podaje powietrze. Nadal jest to jednak powietrze, a nie woda 🙂 Rada: nie pływać na wznak 🙂 Wygląda na to, że poza tym drobiazgiem nie ma się do czego przyczepić.

Automat ma dodatkowe zabezpieczenia przed zanieczyszczeniami oraz ustnik z ochraniaczem na wargi (cieplej jest ;). Naprawdę fajna sprawa 🙂

Manometr
Manometr prawdę ci powie

Komplecik :)
Komplecik 🙂

Gwiazdka śniegu mówi, że automat może zmarznać :)
Gwiazdka śniegu mówi, że automat nie zamarznie 🙂

Wyszperane w Sieci:
Baza nurkowa Podwodniak w Giewartowie
Centrum Nurkowe Nurkersi

Gdzie to jest?

Z bazy do centrum jest rzut beretem 🙂

(lipiec 2016 r.)

Odpowiedz

Skomentuj
Podaj swoje imię

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

psyche&Wilczy

Jak się spotkali? Przypadkiem, jak wszyscy. Jak się zwali? Na co wam ta wiadomość? Skąd przybywali? Z najbliższego miejsca. Dokąd dążyli? Alboż kto wie, dokąd dąży?

Denis Diderot "Kubuś Fatalista i jego pan"

Najchętniej czytane

Co zabieramy ze sobą na kilkudniowy city break? Wiemy, że będziemy chodzić kilka dni po mieście, nierzadko nosząc ze sobą cały bagaż. Jeździ też...
Walencja bardzo pozytywnie zaskoczyła nas kulinarnie. Tam po prostu wszystko, czego spróbowaliśmy, było smaczne! Bez względu na to czy jedliśmy w polecanej restauracji, czy...
Oczywiście 3 dni to za mało czasu, żeby poznać tak piękne miasto, jak Walencja, jednak to typowa długość city breaku. Nie lubimy "zaliczać" atrakcji,...
Alpaki co prawda pochodzą z Ameryki Południowej, ale coraz częściej można je spotkać w Polsce. Łatwo się adaptują do nowych warunków i z niezmąconym...
Powrót do przeszłości, vol. 2 😉 Zamiast poważnej relacji będzie spis rzeczy, które się działy, a o których przypadkiem nie zapomniałam 🙂 Osoby dramatu: psyche, Yoshko,...