22.09.2019
Strona główna featured Nurkowanie na Malcie – wraki dla każdego

Nurkowanie na Malcie – wraki dla każdego

Dlaczego nurkowanie na Malcie tak nam się podobało? Przede wszystkim dlatego, że na 12 nurkowań aż 9 to były nurkowania wrakowe. To naprawdę fajny wynik, prawda?

Kiedy w 2015 roku nurkowaliśmy na Gozo i kurcgalopkiem zwiedziliśmy Vallettę, wiedzieliśmy, że na pewno na Maltę wrócimy. Zarówno tę powierzchniową, jak i tę podwodną. To była tylko kwestia czasu. A gdy na dobre w Bugibbie zainstalowała się baza Dive on Malta, wiedzieliśmy też, dokąd dokładnie przyjedziemy 🙂

Nurkowiska na Malcie i Gozo - mapa z Dive on Malta
Mapa nurkowisk na Malcie i Gozo według Dive on Malta

Baza Dive on Malta to Isia i Rysio, nasi nurkujący przyjaciele, którzy hołdują zasadzie: rób to, co kochasz. I chociaż na początku mieli strasznie pod górkę, nie poddali się i dzięki ich wytrwałości mamy teraz na Malcie fantastyczne polskie centrum nurkowe. Nie mówię tylko o atmosferze, która jest bardzo przyjazna, ale też o przygotowaniach do nurkowania, o bezpieczeństwie, o tym, jak się opiekują swoimi klientami, jak są zorganizowani. Rzecz jasna to wszystko zawdzięczamy też ludziom, którzy w Dive on Malta pracują. Ależ przyjemnie jest spotykać codziennie uśmiechniętych instruktorów 🙂

Nurkowanie na Malcie odbywa się raczej z brzegu. Co prawda wystarczy przejść przez ulicę z siedziby Dive on Malta, żeby zanurzyć się w wodzie, ale te najciekawsze atrakcje są nieco dalej, więc wszędzie jeździmy samochodami. I przyznam, że trzeba mieć tam stalowe nerwy, bo po pierwsze, jeździ się pod prąd (jak to w byłej brytyjskiej kolonii bywa), a po drugie – często podjazd na miejsce nurkowe jest stromy i dla łatwiejszego wyjazdu kierowca zjeżdża po pochylni prosto do morza tyłem. Po takich atrakcjach o poranku samo nurkowanie to już relaks i przyjemność 🙂 Nawet pomimo samych skał dookoła i czasem trudnego wejścia/wyjścia z wody.

 

Nurkowanie na Malcie – co zobaczyliśmy pod wodą?

Anchor Bay i Popeye Village

Tutaj robimy nasze pierwsze nurkowanie, check dive. Mamy piękny widok na Popeye Village, wioskę zbudowaną na potrzeby filmu “Popeye” z 1980 roku. Dziś wioska stanowi nie lada atrakcję turystyczną, my jednak oglądamy ją z drugiej strony zatoki. Podczas nurkowania trzeba uważać, żeby po głowie nie przejechała motorówka. Pod wodą są fajne skały oraz całkiem konkretna jaskinia z powierzchnią wody (można się wynurzyć), w której zaatakowała nas krewetka 😉 Leciała jak ćma do lampy!… Normalnie musiałam przed nią uciekać 🙂

Zatoka jest dość płytka, my nie przekroczyliśmy nawet 10 metrów, a zobaczyliśmy sporo. W okolicach wioski widoczność może być średnia, ale bliżej otwartego morza powinna być lepsza.

Popeye Village od strony nurkowej 😉

Nakrapiana murena

Nereida się puszy, jak woda wokół jest mącona

Gdzieś między skałami

Krabik

Wyjście z jaskini

Łączka, plaża, piaseczek 🙂

Wrak P29, Cirkewwa

Cirkewwa to miejsce, w którym można zrobić wiele nurkowań. Jest tu doskonała infrastruktura dla nurków: duży parking, murowane ławki i inne wygodne miejsca na rozłożenie sprzętu, toaleta, prysznic z ciepłą wodą. Oraz food truck w postaci auta z kanapkami, owocami i napojami 🙂

Przygotowano tu kilka wejść do wody: są pochylnie, schodki i barierki, a w wodzie w miarę przyzwoicie osłonięte płytkie zatoczki. Zazwyczaj nie trzeba daleko iść ze sprzętem. Natomiast pod wodą czeka masa atrakcji. Poza mnóstwem życia i wspaniałymi formami skalnymi są tu dwa wraki: P29 i Rozi.

P29 (kiedyś Boltenhagen) to trałowiec zbudowany w NRD w 1969 roku. Od 1997 do 2004 roku służył Malcie jako łódź patrolowa. Został zatopiony jako atrakcja nurkowa w 2007 roku. I rzeczywiście stanowi nie lada atrakcję, głównie przez umieszczony na dziobie bardzo fotogeniczny karabin maszynowy. Ponieważ wrak jest stosunkowo młody, nie jest jeszcze całkowicie zarośnięty, ale jest na najlepszej ku temu drodze, a już teraz można tam spotkać mureny, skorpeny i inne niebezpieczne stworzenia. Bezpieczne też 🙂

Największa głębokość to ok. 33 metry, więc generalnie jest to wrak dostępny dla nurków AOWD. Dla osób, które pilnują, żeby nie przekroczyć czasu bezdekompresyjnego NDL, przydatnym  elementem wraku jest jego ciekawy maszt. Możemy się przy nim wynurzyć o kilka metrów, wciąż nie tracąc bezpośredniego kontaktu z wrakiem.

Możliwa jest także penetracja wraku, z którego wnętrza usunięto niebezpieczne elementy.

Trafiliśmy tu na stadko meduz. Te większe było bardzo dobrze widać, nazywane są “jajkiem sadzonym”.  Niestety trafiła się też malutka, niemal przezroczysta, a spotkanie z nią skończyło się śladami na rękach widocznymi przez następny miesiąc. A nie dało się ustrzec, bo była praktycznie niewidoczna, w dodatku bujała się na wejściu, czyli tam, gdzie jeszcze twarze mamy nad wodą, a ręce już pod…

Wrak P29. Nadbudówka

Wrak P29. Słynny karabin

Wrak P29. Karabin wygląda tak 🙂

Wrak P29. Gdzieś we wnętrzu

Wrak P29. Skorpena

Wrak P29. Murena

Wrak P29 i strzępiel pisarz

Przepiękna meduza cotylorhiza tuberculata zwana potocznie “jajkiem sadzonym”

Wrak Rozi, Cirkewwa

Rozi to brytyjski holownik zbudowany w 1958 roku jako Rossmore, od 1972 roku służący na Malcie. Po 20 latach pracy w Grand Harbour został zatopiony w Cirkewwie jako atrakcja dla nurków. Leży nieco na prawo od wejścia. Można wpływać do pomieszczeń, natomiast trzeba uważać na rdzewiejące, ostre fragmenty. Największa głębokość to 35 metrów. Wrak jest dostępny dla nurków AOWD – w końcu nikt nam nie każe kopać dołków w piasku pod kadłubem, a nie przekraczając 30 metrów spokojnie obejrzymy pokład, nadbudówkę i malowniczy komin.

Wrak Rozi. Widok ogólny

Wrak Rozi. Mostek

Wrak Rozi. Gdzieś na nadbudówce

Wrak Rozi. Widok na rufę

Wrak Rozi. Widok na komin

Paradise Bay, Cirkewwa

Od wejścia trzeba kierować się w lewo. Tu pod wodą znajdziemy przede wszystkim interesujące formy skalne: jest łuk, jest komin, piękna roślinność. No generalnie chaszcze 🙂 I dużo ślimaczków, rybek i innej fauny. Oraz jako atrakcja repliki amfor 🙂

Podczas sympatycznego godzinnego nurkowania nie przekroczyliśmy głębokości 18 metrów. To kolejne miejsce dostępne dla nurków OWD.

Paradise Bay i nereida

Paradise Bay. Piękne przejścia w skałach

Paradise Bay. Ślimaczek

Paradise Bay. Repliki amfor

Paradise Bay. Fantazyjne skały

Wrak Um El Faroud

Um El Faroud był libijskim tankowcem. Zwodowany w 1969 roku. Był całkiem sporym statkiem: miał 110 metrów długości. Podczas remontu w maltańskiej stoczni w 1995 roku na statku nastąpiła eksplozja, która zniszczyła go na tyle, że nie zdecydowano się na dalsze prace. Został zatopiony jako atrakcja nurkowa w 1998 roku. Kilka lat później, podczas sztormowej zimy, kadłub statku przełamał się na pół. Na nadbudówce możemy zobaczyć tablicę upamiętniającą 9 maltańskich robotników stoczniowych, którzy zginęli podczas eksplozji.

To ogromny kawał wraku, można nurkować na nim wiele razy i zawsze zostanie coś jeszcze do zobaczenia. Głębokość przy dnie to 36 metrów. Wrak jest dostępny dla nurków AOWD, ale nie znaczy to, że nie przyda się specjalizacja głęboka (“deep”). Szczególnie, jeśli będziemy chcieli chwilę poharcować przy śrubie i sterze.

Można wpływać do środka – nas zafascynował robot kuchenny w kambuzie. Trzeba być gotowym na ewentualne prądy, które mogą występować w każdym kierunku. Do wejścia do wody prowadzi szeroka droga, po obu jej stronach parkują samochody nurków. Samo wejście jest dość wygodne – barierki, schodki, drabinki, osłonięte (bo to zatoczka), ale trzeba uważać na motorówki. Na górze jest kilka sklepików z pamiątkami, jakieś knajpki, stoi też food truck z lodami.

Nurkowanie na Malcie nie może się obyć bez odwiedzin tego wraku
Wrak Um El Faroud. Komin

Wrak Um El Faroud. Przejście między burtą a nadbudówką

Wrak Um El Faroud. Tablica upamiętniająca śmierć 9 maltańskich robotników stoczniowych

Wrak Um El Faroud. Wilczy na pokładzie

Wrak Um El Faroud. Można penetrować

Wrak Um El Faroud. Na pokładzie

Wrak Um El Faroud. Na pokładzie

Wrak Um El Faroud. Blisko dna, przejście między śrubą, kadłubem a sterem

Wrak Um El Faroud. Na pokładzie

Wrak Um El Faroud. Murena

Ghar Lapsi

Lapsi było niegdyś wioską rybacką, nadal można tam zobaczyć piękne, kolorowe łodzie. Dziś to bardziej kąpielisko. Na parkingu stoją toj tojki, obok jest przestronna kawiarnia. Kawał drogi z góry do wody, tu nie da się podjechać niżej, trzeba sprzęt znieść a potem zatargać na górę na własnych nogach. Wejście jest płytkie, osłonięte skałami jak naturalnym falochronem. Ogromne kamienie pod wodą sprawiają, że czujemy się jak w kanionie. To bardzo przyjemne, chociaż nie zupełnie leniwe nurkowanie – dużo jest przeciskania się pomiędzy skałami, są jaskinki, łuczki, na tym polega urok tego miejsca 🙂 Na głazach blisko wejścia kłębi się stado malutkich krabików (a stado dzieci na powierzchni w ogóle im nie przeszkadza).

Nurkowanie spokojnie można zaaranżować tak, żeby nie było głębsze niż 18 metrów. Jest to więc kolejna miejscówka dobra dla nurków na dowolnym poziomie wyszkolenia.

Ghar Lapsi – tu pływa się między skałami 🙂

Ghar Lapsi to bogactwo fauny i flory

Ghar Lapsi

Ghar Lapsi

Ghar Lapsi

Wrak Tug 2, Sliema

Tug 2 to holownik, który od 1975 roku pracował w dokach Malty. Został zatopiony w 2013 roku nieopodal Sliemy. Przesunięty przez fale podczas sztormu wbił się w rafę. Ze względu na głębokość – maksymalnie 22 metry – wrak jest doskonale dostępny dla początkujących nurków. Można też wpływać do środka i przepłynąć się dookoła silnika. Ze względu na to, że wrak leży płytko i w pobliżu kilku portów, wizura jest średnia. Wejście do wody po lekko śliskich kamieniach, trzeba uważać.

Wrak Tug 2. Fragment pokładu

Wrak Tug 2. Nadbudówka

Wrak Tug 2. Pokład

Wrak Tug 2. Widok ogólny

Okolice wraku Tug 2 są pełne niespodzianek 🙂 Tu chowa się ośmiornica

Wrak HMS Maori, Valletta

Nurkowanie za murami miejskimi Valletty. I pomyśleć, że 3 lata temu tędy spacerowaliśmy!… 😉 Tymczasem w morzu otaczającym Vallettę od północy czai się mnóstwo atrakcji. Między innymi HMS Maori – zwodowany w 1937 roku brytyjski niszczyciel, zatopiony w 1942 roku przez niemieckie lotnictwo w Grand Harbour, następnie podniesiony i odholowany w stronę morza.

Wrak leży płytko, maksymalna głębokość to kilkanaście metrów. Jest mocno zniszczony, ale można zaglądać do środka tego, co zostało 🙂 A obok niego leży sobie Toyota Prius, którą sztorm zmył z nabrzeża 2 lata temu…

Spotkaliśmy tu kilka ośmiornic, z czego jedna mieszkała sobie w rurze tuż przy wejściu. Wejście w ogóle średnio przyjemne, po zalewanych skałach, są jakieś barierki, ale to wszystko jest niewygodne i rozchwiane.

Wrak HMS Maori

Wrak HMS Maori

Nurkowanie na Malcie, a klimat jakby z Zakrzówka - wrak samochodu na dnie
Wrak Toyoty Prius przy wraku HMS Maori. Widać tylny rząd siedzeń z zagłówkami

Wrak Toyoty Prius przy wraku HMS Maori. Deska rozdzielcza i radio

Wrak Toyoty Prius przy wraku HMS Maori. Zaglądamy pod maskę…

Okolice wraku HMS Maori. Tu – mątwa

Okolice wraku HMS Maori. Ośmiornica

Okolice wraku HMS Maori. Skorpena

Podsumowując – na Malcie naprawdę jest co oglądać pod wodą. Zadowoleni powinni być i ci, którzy marzą o wrakach, i ci, którzy wolą faunę i florę. Malta jest bardzo bogata w jedno i drugie 🙂 Jest sporo miejsc dla nurków z certyfikatem OWD, ale AOWD się zdecydowanie przydaje. A po nurkowaniach też jest co robić, przeczytaj o Malcie w przerwie powierzchniowej 🙂

Gdzie to jest?

Z lotniska bezpośrednio pod bazę dojedziecie autobusem X3, ale stosunkowo niedaleko zatrzymuje się też X1.
Od lat rezerwujemy noclegi korzystając z serwisu Booking.com. Jeśli zdecydujesz się zarezerwować swój nocleg poprzez nasz link – dostaniesz zwrot w wysokości 50 zł 🙂 Wystarczy kliknąć!

5 Komentarze

  1. Wow! Wow! Wow! Pierwszy raz trafiłam na Waszą stronę i zostanę tu dłużej! Wpis przeczytałam z wypiekami na twarzy! Już od jakiegoś czasu fascynuje mnie nurkowanie i po tym co u Was zobaczyłam na blogu, już wiem, że zapiszę się na kurs w przyszłym roku! Nie przypuszczałam, że podwodna Europa jest taka fascynująca! W ogóle to mam do Was kilka pytań! Czy podróżujecie z własnym sprzętem czy wypożyczacie? Czym robicie zdjęcia? Czy ta meduza jajeczna ( czy jak jej tam – wybaczcie moją ignorancję) też parzy? Czy meduza może w ogóle oparzyć przez piankę? Bo ta co Was oparzyła, to rozumiem, że w dłoń, która nie była niczym zakryta! I w jakim miesiącu byliście (wybaczcie, jeśli gdzieś jest ta info a ja nie doczytałam!)

    Pozdrawiam Was bardzo i dzięki za inspiracje!

    • Dziękujemy za entuzjazm i miłe słowa! 😀 Mamy nadzieję, że podwodny świat będzie dla Ciebie taki piękny, jakim go widzisz teraz. Według nas pod wodę wleźć zdecydowanie warto, chociaż mamy różne potrzeby – psyche woli, jak jest ciepło i kolorowo, Wilczemu nie straszne mrozy i ciemności. Prawda jest taka, że każdy może znaleźć coś dla siebie, więc gorąco zachęcamy do nurkowania 🙂
      Jeśli jeździmy na wyjazdy nurkowe, to jednak zazwyczaj do jakichś lokalnych centrów nurkowych. To miejsca, w których zawsze można wypożyczyć praktycznie całość potrzebnego sprzętu, jednak my bierzemy ze sobą wszystko poza butlami i balastem. Mamy już sprawdzony i skonfigurowany sprzęt, więc nurkowanie w nim będzie pozbawione ewentualnych niespodzianek czy niedogodności. Natomiast butle i balast to ciężary, których brać ze sobą nie ma sensu.
      Zdjęcia robimy małym aparacikiem Canon Powershot G16 oraz GoPro 3. Niektóre publikowane zdjęcia to po prostu klatki z filmu 🙂 Do tego obudowy podwodne i oświetlenie.
      Meduza “jajko sadzone” podobno nie parzy…;) Bardzo staraliśmy się uniknąć dotykania tych niezwykłych zwierząt, żeby ich nie uszkodzić. To generalnie dobra zasada – pod wodą patrzymy, nie dotykamy. Mnie oparzyła dużo mniejsza, przezroczysta meduza właśnie w nieosłoniętą dłoń. Gdybym miała rękawiczki, nic by się nie stało. Ale woda była taka ciepła (28 stopni czy jakoś tak ;), że rękawiczki tylko by przeszkadzały 🙂 Taki to był gorący wrzesień. Gdybyś się zdecydowała na kurs na Malcie, możemy śmiało polecić polską bazę nurkową, z którą my nurkowaliśmy – Dive on Malta. Pracują tam fantastyczni instruktorzy, a widoki szersze i bardziej kolorowe niż w Polsce. No i trochę egzotyki – naprawdę fajnie jest spotkać pod wodą ośmiornicę!
      Pozdrawiamy serdecznie!

  2. Na Malcie byłam dwukrotnie, ale wówczas nie miałam jeszcze niestety patentu nurka, dlatego myślę, że czeka mnie kolejna wyprawa w to miejsce tym bardziej, że wraki fascynowały mnie od zawsze

Odpowiedz

Skomentuj
Podaj swoje imię

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

psyche&Wilczy

Jak się spotkali? Przypadkiem, jak wszyscy. Jak się zwali? Na co wam ta wiadomość? Skąd przybywali? Z najbliższego miejsca. Dokąd dążyli? Alboż kto wie, dokąd dąży?

Denis Diderot "Kubuś Fatalista i jego pan"

Najchętniej czytane

Alpaki co prawda pochodzą z Ameryki Południowej, ale coraz częściej można je spotkać w Polsce. Łatwo się adaptują do nowych warunków i z niezmąconym...
Walencja bardzo pozytywnie zaskoczyła nas kulinarnie. Tam po prostu wszystko, czego spróbowaliśmy, było smaczne! Bez względu na to czy jedliśmy w polecanej restauracji, czy...
Azory to nie tylko piękne widoki, fantastyczna przyroda i zmienna pogoda. Azory to przede wszystkim jedzenie! I to jakie! 🙂 Zawsze wychodzimy z założenia,...
Charleroi kojarzy nam się z lotniskiem tanich linii lotniczych, obsługującym Brukselę oraz dogodnym punktem przesiadkowym. To przemysłowe miasto w Walonii, czyli południowej, francuskojęzycznej części Belgii....
Camino de Santiago, Droga Świętego Jakuba, pieszy szlak pielgrzymkowy, a właściwie wiele różnych dróg prowadzących do Santiago de Compostela, do grobu św. Jakuba Apostoła....

Zyskaj 50 zł!


Od lat rezerwujemy noclegi korzystając z serwisu Booking.com. Jeśli zdecydujesz się zarezerwować swój nocleg poprzez nasz link – dostaniesz zwrot w wysokości 50 zł 🙂 Wystarczy kliknąć!